Amnezja
ocena: +3+x

Witaj. Jestem Tomek. Tomek Lisiński. Wiesz, że jestem personelem eksperymentalnym? Klasą D? Codziennie przebywam w jednym pomieszczeniu z przynajmniej dwoma obiektami SCP. Nie wiem za dużo, znam tylko podstawowe klasy obiektów oraz Ośrodek 14. Piszę to pod wpływem czasu i mojego umysłu. Mam amnezję, zresztą — zapomnę nawet to co tu napisałem oraz, że ta kartka istnieje.

Moje życie zmieniło się gwałtownie od testu na jakimś dzwonie. Dotknąłem go i nagle… Każdą informację od tamtego momentu po paru minutach zapominam. Nie podają mi już preparatów amnezyjnych, bo wiedzą, że wszystko zapomnę.

Ale nie wiedzieli, że nie zapomnę wszelkich rzeczy przed testem, który spowodował amnezję. Preparaty amnezyjne przestały działać z poprzednich eksperymentów i pamiętam całą prawdę. Wiem o wszystkim. Jeżeli kiedykolwiek mnie wypuszczą, to rozpowiem to wszystkim — nawet, kiedy później miałbym zostać zabity, czy też poddany terminacji.

Mój mózg pełny jest informacji dziwnych i strasznych podmiotów. Mogę wszystko zrobić z taką wiedzą. Nigdy jej przecież nie zapomnę, a nie wszczepią mi nowej świadomości. Jestem w Fundacji już przecież rok! Moja rodzina była średniej wielkości: 1 chłopiec, 1 dziewczynka oraz moja ukochana żona. Chciałbym się z nią spotkać. Z dziećmi jeszcze bardziej.

Ale czy warto właściwie narażać się na terminację ze strony Fundacji i rozpowiedzieć wszystkim ich tajemnicę? Przecież mnie zabiją, a moim bliskim podadzą odpowiednie środki. Cała robota na marne. Mam nadzieję, że będę wolny. Może ten dzień nastąpi teraz?

Przed amnezją moja praca wyglądała… Całkiem dobrze. Testowałem anomalie — te "groźne" lub z pozoru miłe, ale byłem nieustraszony. Kochałem tę robotę. Tylko raz przewieźli mnie na blok operacyjny Ośrodka, ponieważ anomalia przypadkowo rozbiła się na kawałki (była z porcelany) i została zneutralizowana. Nie zapomnę chwili, kiedy pierwszy raz mnie zabrali do placówki.

Zrobiłem coś głupiego i jednocześnie by się chronić — paserstwo oraz sprzedaż narkotyków. Musiałem to robić. Zmusili mnie. Nie chciałem, ale chciałem uratować moją rodzinę z długów. Sięgały powyżej dwudziestu pięciu tysięcy złotych. Mogłem sprzedać duży dom, samochód, rowery, niepotrzebne ubrania lub drogocenne antyki. Ale zarabiałem na to szmat czasu. Wolałem zaryzykować.

Pewnego razu agent Fundacji zaproponował mi układ — półtorej roku prac ze ściśle tajnymi i groźnymi anomaliami zamiast 10 lat więzienia. Zgodziłem się. Wysłali wóz po mnie. Żona wiedziała o tym, ale i tak się rozpłakała. Dzieci nie wiedziały, co się dzieje. Wsiadłem i odjechałem z nimi.

Nie wstydzę się swoich działań. Robiłem to umyślnie i dobrowolnie poniosłem surowszą karę od grzywny. Było to moim życzeniem. Lubię cierpieć. Przecież i tak cierpiałem już przy sprzedaży narkotyków, kiedy młodociani narkomanie niszczyli sobie dzieciństwo. I tak cierpiałem już przy kradzieżach i sprzedawaniu kradzionych rzeczy oraz niepłaceniu podatku VAT, i PIT.

Chciałbym Cię o coś prosić — coś podobnego niedługo i Ciebie spotka. Będziesz miał trudną sytuację, ogromny dług, grzywnę, kuratora lub zaczniesz robić to, co ja. Jeśli dadzą Ci wybór — zgódź się na Fundację. Oni jednak nie są tacy, jacy są. Oni chcą chronić. SCP nie znaczy "Przechowywać Śmierdzących Więźniów" tylko "Zabezpieczać. Przechowywać. Chronić.". I zapamiętaj to sobie do końca świata — ja pomagam. Nie ponoszę karę.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported