Co przyjdzie potem...
ocena: +3+x

Inkwizytor spojrzał jeszcze raz na niewielkie drzewo egzotyczne wyrastające za oknem jego domu. Rok 2194 zapamiętany został jako wyjątkowo chłodny. Był to dzień 24 grudnia, zwany kiedyś wigilią Bożego Narodzenia. Inkwizytor pamiętał ten dzień z czasów bardzo dawnych, obecnie było to święto Rame-Khen, stworzone ze względu na złagodnienie obyczajów ludności Chrześcijańskiej nawracanej na Islam.

Bioproteza większości ciała wymagała bliskiej naprawy, gdyż ruchy zaczynały być utrudnione. Takie jest życie osoby mającej na karku 2 wieki. I jednej z ostatnich, które nie przyjęły ApliM'a. Nachalne reklamy na każdym kroku nakłaniały Inkwizytora do zakupu obecnie już starego wynalazku. Na tyle starego, że stał się częścią człowieka jak ręka czy oko. ApliM-Baby został stworzony do aplikacji noworodkom, aby od samego początku były połączone z globalną siecią. Tępo wpatrzone w sufit są zabawiane przez rodziców w wirtualnej rzeczywistości, którzy jednocześnie chatują ze znajomymi w scenerii Lazurowego Wybrzeża. Inkwizytor początkowo przejmował się tym, teraz biernie obserwował jedynie swoją rzeczywistość. Umieszczony w uchu implant, jeszcze za czasów Fundacji, odezwał się kolejny raz.

— Piękny wieczór, nieprawdaż? — odezwał się znany głos, należący do SCP-PL-084, zwany od dawna przez Inkwizytora jako Czarek.

— W istocie, aczkolwiek przyszło mi na rozmyślanie nad przeszłością. Ludzie cieszyli się rzeczywistością, a teraz… — przerwał, przesuwając wzrok w stronę trójki młodych ludzi w lateksowych ubraniach, tępo uśmiechniętych z nieobecnym wzrokiem. Ich ciała były tu, ale umysły znajdowały się w sieci.

— Jesteś smutny, dlaczego do nich nie dołączysz? Ucieszyli by się. — Czarek od dawna starał się przekonać Inkwizytora do Aplim'a.

— Chcę się cieszyć życiem po staremu, widzieć piękno świata w którym jestem, który został stworzony materialnie.

— Tam też wszystko może być piękne, takie, jak sobie zażyczysz. Nie potrafię Cię zrozumieć.

— Po prostu… tak mi dobrze.

— Tęsknisz za starym światem, mam rację?

— Nie wiem, który świat jest lepszy. Czy istnieje podział na stary i nowy, czy dalej żyjemy w starym świecie, który po prostu uległ zmianie, czy to zupełnie nowy świat, w którym wartości i życie są zupełnie inne.

— Technologia poszła do przodu. Nie musisz obawiać się wojen, zmian klimatu. Chociaż racja, obecna strefa klimatyczna została zmieniona o sto osiemdziesiąt stopni. — w oddali dało się słyszeć papugę.

— Mimo to, ludzie się zmienili.

— Ludzie są tacy, jakimi zawsze byli. Zostało im tylko ułatwione wiele rzeczy. Już nie potrzebujesz urządzeń ani czasu, aby rozmawiać z innymi osobami. Wszystko dzieje się za pośrednictwem sieci.

— Powtarzasz się.

— Wybacz, ale usłyszysz ode mnie zawsze to samo. Swojego zdania nie zmienię. Poza tym spójrz na siebie. Prawdopodobnie najbliższą Ci osobom jestem ja, a też istnieję tylko w świecie wirtualnym. Twoja rodzina mogłaby mnie zobaczyć i dotknąć, ale nie wiedzą o moim istnieniu. Pokazałbym Ci świat, w którym żyję. Mój świat.

— Jaką mam pewność, że nie stanę się jak oni?

— Gdyż znamy się od ponad 140 lat.

— Uważasz to za odpowiedni argument?

— A masz słowo sprzeciwu?

— Hm…

— Zawsze możesz wrócić do siebie. Znam sposób na usunięcie ApliM'a.

Inkwizytor poszedł do piwnicy, mijając niczym umeblowanie osoby siedzące w salonie. Kapsuła z ApliM'em w postaci napoju czekoladowego stała tak, jak ją zostawił wiele lat temu.

— Nie będziesz tego żałował.

— Zobaczymy.

Kapsuła została otwarta, chwytliwa melodyjka dała się usłyszeć tak samo szybko jak żeński głos: ''Dziękujemy za wybranie ApliM'a. Życzymy smacznego i udanej przygody!''

Napój smakował dziwnie. Chwilę później mrowienie w głowie dało się być wyczuwalne, a Inkwizytor znalazł się w pomieszczeniu pełnym zadowolonych ludzi… z tym, że bez wyraźnego zainteresowania sobą. Zauważył postać. Trudną do opisania. Postać wydała mu się znajoma.

— Witaj w moim świecie, czuj się tu jak u siebie w domu!

— Nie…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported