Dżdżownica
ocena: +5+x

Dżdżownice są pierścienicami od małych aż do średnich i dużych rozmiarów. Ich ciało ma wydłużony, obły kształt i zmienne ubarwienie. Osiąga długość od 1 cm do 1 m, a średnica mieści się w przedziale 1–20 mm. Jest złożone z wyraźnie zaznaczających się segmentów, z którego wystaje 8 małych szczecinek ułożonych parami. W części głowowej znajduje się zwój okołoprzełykowy, pełniący funkcję mózgu, oraz otwór gębowy, wyposażony w małe rogowe szczęki. Mają hydroszkielet.

zwój okołoprzełykowy, pełniący funkcję mózgu

pełniący funkcję

mózgu


W przyrodzie nic nie ginie. To, co znikło, musi gdzieś być. Rzeczy stają się prochem, proch staje się rzeczami. Równowaga pomiędzy brakiem a nadmiarem.

W jednej, owianej złą sławą placówce Fundacji ginie wiele rzeczy, lecz nie mówi się o tym zbyt głośno. Ginie pozornie, gdyż pojawia się tam, gdzie zachodzi potrzeba.

W nieokreślonym stanie, nieokreślonym sposobem, powstała nieokreślona nieokreśloność, która nieokreślenie zdawała się czuć, widzieć, słyszeć, tak, jak rzecz, z której została przed chwilą wyrwana. Nieokreślona siła sprawiła, że nieokreśloność nieokreśloną prędkością znalazła się w miejscu braku.

W kopcu ziemi przy zabudowaniach Strefy, jedna z dżdżownic nagle, nieokreślenie, zaczęła używać swojego układu nerwowego w sposób, jakiego natura nie planowała.

Anormalny.

Dżdżownica zyskała świadomość.

''Gdzie jestem?'' — Pomyślała dżdżownica, przeżuwając mechanicznie kolejną porcję wilgotnej gleby. Świadomość coraz bardziej stawała się jasna, klarowna. Dżdżownica postanowiła wydostać się na powierzchnię kopca. Nieokreślonym sposobem była zdolna do postrzegania świata jak istota, którą była zaledwie kilka minut temu.

Dżdżownica zauważyła trawnik. Część instynktu istoty, jaką jest, zadecydowała o przemieszczeniu się w głąb zieleni, z dala od zabudowań, gdzie jest bezpieczniej. Z dala od wielkich istot, które wydawały się dziwnie znajome.

Nagle wielki, metalowy obiekt niemal rozczłonował delikatne, segmentowanie ciało zwierzęcia, wbijając się w kopiec i przenosząc kolejne porcje gleby do innego metalowego obiektu.

Dżdżownica musiała poszukać alternatywnej drogi do trawnika. Niestety nie była w stanie wspiąć się na pionowe, gładkie, zimne metalowe ściany pojemnika, w którym się znajdowała.

Pojemnik zaczął się przemieszczać. Dżdżownica widziała, jak razem z ziemią i resztkami organicznymi chmury zmieniają położenie, by po chwili okryć się betonowym sklepieniem. Trawnik znalazł się daleko od dżdżownicy.

Pojemnik się zatrzymał, a dżdżownica została zasypana porcją suchych liści i trawy. Zauważyła, że teraz może być w stanie wydostać się na górę pojemnika i wyjść z niego w kierunku trawnika. Nie myliła się. Warstwa suszu sięgała daleko ponad krawędź pojemnika, a dżdżownica mogła dostrzec, że nadal znajduje się na dworze, pod betonową wiatą. Widziała trawnik, cel, bezpieczeństwo. Popełzała w stronę krawędzi, jednocześnie oceniając wysokość. Wypełzanie z pojemnika oznaczałoby upadek z wysokości. Dla miękkiego ciałka nie byłoby to zbyt groźne, ale poczuła zagrożenie. Dżdżownica musiała obmyślić plan bezpiecznego dotarcia na dół.

Pojemnik znowu zaczął się przemieszczać. Tym razem dżdżownica zobaczyła, że jest on ciągnięty przez wysoką istotę w błękicie. Dżdżownica pomyślała, że może po niej przejść bezpiecznie na dół. Istota zaciągnęła pojemnik do szarego zabudowania z wielkim wejściem. W pomieszczeniu było bardzo ciepło, przyjemnie. Istota zatrzymała się, po czym pochyliła a pojemnik z ziemią, trawą i liśćmi otwarł się, wysypując zawartość wraz z dżdżownicą na dół. Dżdżownica zauważyła, że znalazła się u pośredniego celu. Może teraz bezpiecznie przedostać się do trawnika.

Dżdżownica wyobraziła sobie drogę, pełzanie po gładkiej powierzchni wprost do trawnika. Gęstego, bezpiecznego. Zagłębi się w ziemi i będzie mogła spokojnie przeżuwać smakowitą, wilgotną ziemię.

Wielki metalowy obiekt, który umieścił wcześniej dżdżownicę w pojemniku, teraz niefortunnie znów oderwał ją od ziemi i szybkim tempem przerzucił w miejsce, którego dżdżownica nie mogła wcześniej zauważyć. Dżdżownica poczuła coraz mocniejsze ciepło, od przyjemnego po coraz bardziej nieprzyjemne. Ciepło zmieniło się w upał, upał w gorąc, gorąc w ból.

Dżdżownica widziała tylko szybko poruszające się żółte smugi, czując okropny ból, którego nigdy wcześniej nie doświadczyła.

Delikatna skórka zaczęła się marszczyć, woda wyparowywała a białka poczęły nieodwracalne ścinanie się. Gorąc ogrzewał wnętrze dżdżownicy powodując zagotowywanie płynów ciała, skórka uległa zwęgleniu i rozpękaniu się. Wszystkie narządy były trawione przez gorąc. Dżdżownica resztkami sił czuła, że nie wydostanie się z tego stanu. Gorąc zniszczył nieodwracalnie układ nerwowy, a dżdżownica straciła świadomość.

Pozbawione świadomości resztki delikatnego ciałka dżdżownicy zmieniały się w proch razem ze wszystkim, co było ogarnięte żółtymi smugami.

Przez określony stan, określonym sposobem, znów powstała nieokreślona nieokreśloność, która nieokreślenie zdawała się czuć, widzieć, słyszeć, tak, jak rzecz, z której została wyrwana dawno temu.

Nieokreślona siła która niedawno sprawiła, że nieokreśloność nieokreśloną prędkością znalazła się w miejscu braku tym razem uznała istnienie nadmiaru przy równowadze. Musiała usunąć nadmiar z wszechrzeczy.

D-4562 zginął na zawsze.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported