Kiedy czasem coś nie działa lepiej, by tak pozostało
ocena: +3+x

26.02.1989


Od: O5-07
Do: O5-11
Temat: Incydent BRH-1011
Treść: Witaj drogi przyjacielu, piszę do ciebie, gdyż mam naglącą sprawę związaną z incydentem, który zaszedł niedawno w Ośrodku 15. Otóż prawdopodobnie nie uszedł twojej uwadze fakt, iż cała placówka została zniszczona, a operacja konspiracyjna wciąż nie pozbyła się wszystkich niewygodnych informacji ze sfery publicznej.

Jednak nie piszę oficjalnie, ponieważ sprawa nie wymaga działania Rady. Ale ów Ośrodek leżał w mojej sferze działań administracyjnej i potrzebuję porady. Możliwe, że mam indywiduum odpowiedzialne za to zdarzenie, lecz brakuje dowodów, by stwierdzić jego winę oraz czy była ona świadoma. Jednocześnie nawet przy uznaniu go za winnego nie ma możliwości na wdrożenie stanowczych działań.

26.02.1989


Od: O5-11
Do: O5-07
Temat: Re: Incydent BRH-1011
Treść: Więc potrzebujesz mojej rady drogi kolego? Bardzo chętnie pomogę, aczkolwiek bez głębszego zapoznania się ze sprawą mój osąd może być niepoprawny i doprowadzić do zaszkodzenia twojej sprawie. Dodatkowo zaintrygował mnie wątek braku możliwości ukarania, raczej nie chodzi o wpływy czy kluczowość dla określonych projektów, ponieważ wtedy nie miałbyś rozterki.

26.02.1989


Od: O5-07
Do: O5-11
Temat: Re: Re:Incydent BRH-1011
Treść: Masz całkowitą rację. W związku z tym, iż posiadamy w swoich szeregach pewnego technika o "anomalnych właściwościach" (nie możemy stwierdzić czy to on jest anomalny, czy coś anomalnego go otacza, ale bez związku z nim) naukowcy postanowili przeprowadzić pewien eksperyment za jego zgodą. Otóż technik, o którym mówimy, Mikołaj Miękki posiada zdolność do niedoznawania szkody, gdy ktoś chce mu ją celowo wyrządzić. Często wiąże się to z rzeczami statystycznie możliwymi, ale to byłby za wielki zbieg okoliczności i dotyczy tylko celowych działań. Sam Miękki jest całkowitym pacyfistą, nigdy nie wykazał, by było inaczej. Sprawia to, iż jest bezpieczny, a jego cele osobiste sprawiają, że chce współpracować z Fundacją. Problemem jest jednak to, iż przez jego zdolność nie ma możliwości zabezpieczenia, go jeśliby tego nie chciał, ponieważ wtedy aktywuje się jego zdolność.

Zgodnie z posiadanymi przeze mnie danymi tuż przed incydentem miał być przeprowadzany eksperyment mający wykluczyć nieświadomy wpływ ontokinetyczny Mikołaja Miękkiego przez potraktowanie go Kotwami Rzeczywistości Scrantona i jednoczesną symulację warunków aktywacji anomalii. Wcześniejsze badania nie wykazały żadnych wahań w ilości humów w odniesieniu do Miękkiego, jednocześnie wolano wykluczyć wszystkie możliwości. Mniej więcej wtedy zaczął się incydent.

Niestety informacji związanych z incydentem jest mało, bardzo mało. Wszystkie urządzenia elektroniczne zostały zniszczone, a większość członków personelu nie przeżyła, mimo szybkiej reakcji "Ochotniczej Straży Anomalnej". Jedyne co posiadamy to krótkie zeznanie jednego z pracowników, który znajdował się w strefie 0. Nie wiemy, jakim cudem przeżył, ale jego życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Poniżej zamieszczam kluczowy fragment całego przesłuchania (inne nie wniosły żadnych nowych informacji):
— Więc wybuchł alarm, wszystko się trzęsło i rozpadało, jak w trakcie trzęsienia ziemi. Myślałem, że to jakieś przełamanie zabezpieczeń albo coś i zacząłem uciekać w kierunku wyjścia. Byłem całkiem sam i nagle w odnodze korytarza obok, którego biegłem pojawił się ktoś ubrany w kombinezon techniczny. Na początku myślałem, że to jakiś pracownik, zawołałem do niego. W takich sytuacjach zawsze lepiej trzymać się razem. Lecz kiedy mnie zobaczył, wiedziałem że coś jest cholernie nie tak, przeraziłem się. Nie wiem, kto to był, jakiś wysoki facet, nie pamiętam żadnych szczegółów twarzy, zupełnie jakby pokrywała ją maseczka z cienia. Jednak pamiętam dwie rzeczy: czerwone niczym rubiny oczy oraz długie, prawie do podłogi czarne włosy.

Światła wokoło tego kogoś nagle zgasły, a korytarz zaczął się trzęść jeszcze mocniej, miałem też wrażenie, że przez chwilę słyszałem różne dźwięki ze ścian, jakby wyładowania elektryczne i szum wodospadu. Może trwało to dłużej, ale ja już tego nie słyszałem, byłem za bardzo skupiony na tym facecie i tych fenomenach. Ten mężczyzna zaczął iść w moją stronę, widziałem jak żarówki oświetlenia gasną, a po chwili zaczyna coś pod nimi kapać. Jednak nie mogłem się temu przypatrywać za długo. Zahipnotyzowały mnie te oczy, przez sekundę wpatrywania się w nie odniosłem wrażenie, że nie powinienem w ogóle się ruszać. Chciałem uciekać i wtedy się zaczęło.

Chciałem zrobić wydech i wtedy poczułem ścisk w klatce piersiowej. Coś zaczęło miażdżyć mi żebra, jednocześnie przestało i zaczęło rozrywać mi mięśnie opłucnej. Żołądek zaczął palić, jak przy najgorszym refluksie i wrzodach, nerki chyba chciały mi eksplodować, jak balon napompowany do granic wytrzymałości. Następnie chyba ktoś zasadził mi cios z haka na wątrobę, ale nie mogłem nawet odruchowo zareagować, jakby sygnał nie dotarł do mięśni nóg. Wtedy zaczęło się najgorsze, przez sekundę miałem wrażenie, jakbym się gotował i nagle przestałem czuć, widzieć, słyszeć cokolwiek. Jedyne co zostało to przeokropny ból zewsząd, który nasilał się przy myśli o jakimkolwiek ruchu. Zacząłem tracić przytomność, mdleć z bólu i wtedy na chwilę odzyskałem wzrok, jedyne co widziałem to dwa rubiny nachylające się nade mną. Wtedy w końcu mój mózg postanowił odłączyć wtyczkę. Następne co pamiętam to nosze i pomoc medyczną.

Tak się prezentuje cała sytuacja. Mikołaj Miękki został znaleziony w ruinach placówki. Był nieprzytomny, ale nie poniósł żadnych obrażeń poza otarciami i siniakami. Nawet mimo braku przytomności jego "ochrona" wciąż była aktywna. Twierdzi, że nie pamięta nic od przyjścia do pracy.

26.02.1989


Od: O5-11
Do: O5-07
Temat: Re: Re:Re:Incydent BRH-1011
Treść:Cóż, sprawa faktycznie wydaje się skomplikowana. Możesz ruszać na bezsensowną wojnę, której nikt nie wygra, a Fundacja jedynie straci, bo nie mamy żadnego sposobu na wygraną. Możesz też zamieść sprawę, może nie będzie to dobre dla sumienia, ale takie jest życie. Będę musiał jeszcze dokładnie przejrzeć akta personalne tego Mikołaja Miękkiego, ale z przedstawionych informacji wynika, iż nie byłby zdolny do czegoś takiego z własnej woli. Ponadto jest problem z tą jego zdolnością, jednak myślę, że można powiedzieć jedno: Mikołaj Miękki nie jest anomalią. W każdym razie nie w dokładnym słowa znaczeniu, a szturchanie "tego" kijem byłoby nierozważne, jeśli nawet nie umiemy tego zatrzymać. Określenie tego w taki sposób powinno zniwelować możliwość wystąpienia takich incydentów w przyszłości. I dla bezpieczeństwa nie pozwól, by przebywał w okolicy Kotw, nigdy.

Jednakowoż myślę, iż istnieje tu jedno rozwiązanie i wiedziałeś o nim, lecz wolałeś to z kimś skonsultować. Jestem pewien, że podejmiesz właściwą decyzję. Mam też nadzieję, iż nasza następna konwersacja nie będzie podyktowana życiem zawodowym.

Do widzenia.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported