Pozwól Mi Ją Uleczyć, Tatusiu
ocena: +6+x

Ranna, krwawiąca woźna szturchnęła kolano SCP-049 i wyszeptała coś, podnosząc rękę i wskazując w głąb korytarza. 049 miał nadzieję, że będzie w stanie oczyścić jej rany w spokoju, ale tę sprawę musiał rozwiązać w pierwszej kolejności. Pod promieniami ostatniego funkcjonującego światła sufitowego stała ohydna rzecz, którą można opisać jedynie jako szmaciana lalka o ptasiej twarzy, trzymająca ostrą laskę.

"Odłóż bandaże, stary!" Jak można się było spodziewać, był to SCP-049-J, który bez wątpienia prześladował starszego lekarza plagi, niosąc ze sobą swoją podrzędną wiedzę medyczną.

"Odejdź", odpowiedział SCP-049 niewzruszony. Zwykle miałby coś do pouczenia głupiego ptaka, ale mógłby przysiąc, że zdarza się to za każdym razem, kiedy próbował kogoś wyleczyć i miał już tego dosyć. Czy to coś miało w ogóle mózg?

Biedny lekarz odwrócił się, by ocenić obrażenia woźnej, ale gdy tylko to zrobił, usłyszał okropny wrzask i szalony tupot stóp zza jego pleców. SCP-049-J z pełną siłą kopnął woźną prosto w szczękę, sprawiając, że potoczyła się z bólu w dół korytarza wprost do schowka.

"CO ROBISZ, WARIACIE?" Ta sytuacja była daleka od pierwszego razu, gdy 049 był świadkiem podobnej rzeczy, ale przerażało go tak czy inaczej.

"Cóż… dobry lekarz zawsze stosuje środki znieczulające, co zrobiłbyś, gdybyś był dobrym lekarzem." 049-J był z siebie bardzo dumny jak na kogoś, kto właśnie znokautował umierającą kobietę. Próbował do niej dotrzeć, by dokończyć robotę, ale szybka ręka 049 mocno go przytrzymała.

"Słuchaj tylko, ty szkodniku!" 049 w tym momencie naprawdę mocno się zdenerwował. "Byłeś niczym, tylko utrapieniem odkąd się urodziłeś! I ty nazywasz… ty nazywasz bezsensowną przemoc praktyką lekarską?"

"Ale… Jestem 049-J. 'J' to skrót od 'junior'. Jestem…"

"Wcale nie!"

SCP-049 nie miał pojęcia, co robić. Starał się przekazać dziecku całą swoją wiedzę medyczną, ale na razie sytuacja wyglądała strasznie beznadziejnie. W końcu dano mu kogoś, kto mógłby zrozumieć prawdziwą naturę Pomoru w tym ośrodku, a jednak to coś bezsensownie obija każdego, kto tylko choćby zakasłał. Sfrustrowany i poirytowany 049 zaczął wyciągać mech i wypchanie szat 049-J.

"Pomocy! Pomocy, on mnie zabija! On zabija lekarza! Zaniedbanie sztuki lekarskiej!" Podczas gdy 049-J krzyczał i szarpał się z uścisku 049, woźna powoli przeczołgiwała się wśród cieni. Starała się zachowywać tak cicho, jak tylko to możliwe, aby mogła w końcu uzyskać prawdziwą opiekę medyczną, ale nawet w tym całym szale nie była w stanie pozostać ukryta na długo. 049-J w końcu się uwolnił i zaserwował jej kolejny ostry cios spiczastym kijem.

"Skuteczne! Najbardziej skuteczne!" 049-J ponownie podniósł laskę, aby wykonać kolejne uderzenie, ale 049 miał wystarczająco czasu, żeby najpierw chwycić broń.

"Jeszcze raz, a to połamię!"

"Nie zrobiłbyś tego!"

049-J potrafił całkiem dobrze walczyć jak na coś, co wyglądało na takie małe i miękkie. 049 musiał użyć całej swojej siły, by trzymać się laski. W zasadzie oboje byli tak skupieni na zatrzymywaniu się nawzajem, że chwilowo zapomnieli, jak blisko byli woźnej. Tracąc równowagę, deptali jej ręce, szyję i kręgosłup, bezlitośnie ją miażdżąc. W momencie, gdy zdali sobie z tego sprawę, było już za późno.

"Przestań! Przestań i zobacz, co robisz!" 049 był w stanie przekonać 049-J, aby puścił na chwilę. Szturchnął nieruchome ciało końcem laski. Odpowiedzi nie było. 049 westchnął i zwrócił laskę dziecku. "Ta kobieta nie żyje. To jest twoje 'najbardziej efektywne lekarstwo?' Masz coś do powiedzenia?"

049-J bardzo dokładnie zastanawiał się nad tym pytaniem przez chwilę. Bardzo krótką chwilę.

"Potrzebuję bardziej szpiczastej laski" — odpowiedział, zanim zaczął wyostrzać jej końcówkę o najbliższą betonową ścianę.

Pokonany, 049 usiadł po drugiej stronie korytarza, schował głowę w kolanach i położył ręce na twarzy. To wszystko było wielkim błędem. Po prostu wielkim błędem, którego dałoby się uniknąć… gdyby nie został sam z nim.

"Oh, doktorze Hamm… co myśmy narobili?"

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported