Logi przesłuchań SCP-PL-106
ocena: +1+x

Przesłuchanie nr.1

Przesłuchiwany: SCP-PL-106

Przesłuchujący: Doktor Kowalski

Wstęp: Przesłuchanie nastąpiło bezpośrednio po przechwyceniu SCP-PL-106.

<Początek Logu, [18:30, 10.██.2015]>

Doktor Kowalski Zdajesz sobie sprawę, gdzie jesteś?

SCP-PL-106: W jednym z waszych Ośrodków Badawczych.

Doktor Kowalski Zadam ci kilka pytań odnośnie ostatnich kilku dni. Zrozumiałeś?

SCP-PL-106: Tak.

Doktor Kowalski Zacznijmy od początku. Powiedz, co zrobiłeś w czasie trwania testu, przed ucieczką z placówki.

SCP-PL-106: Podczas tego całego testu miałem wymontować dziwną część z tej… pralki? Nie wiem, to urządzenie wyglądało bardzo dziwnie. Więc, kiedy tylko dotknąłem tego trzęsącego się kawałka metalu, nagle stało się coś, czego nie potrafię opisać. Po prostu nie umiem. Nagle przestałem cokolwiek słyszeć, widzenie mi się pogorszyło, a ponadto zacząłem zapadać się w podłogę. Nieźle mnie to wystraszyło i zdziwiło. Wokół mnie był prawdziwy bałagan… to urządzenie pralkopodobne chyba wybuchło, bo wszędzie leżało pełno części i blachy, natomiast naukowcy wydawali się być oszołomieni, tak samo jak strażnicy. Wykorzystałem to, i po prostu wyszedłem… przez ścianę.

Doktor Kowalski Dobrze (zapisuje w notatniku). Mów, co było dalej.

SCP-PL-106: Tak, przeszedłem przez ścianę, co było bardzo dziwne, jakbym przechodził przez warstwę kisielu albo innej gęstej substancji; a najlepsze było to, że w środku nie potrzebowałem powietrza! Ściana była dosyć gruba i w jej środku nie mogłem znaleźć podparcia dla nóg i ramion, przez co spanikowałem. Przez to bardzo mocno napierałem rękami we wszystkie strony, i dzięki temu udało mi się wydostać. Po wyjściu na powierzchnię pobiegłem w stronę lasu, wcześniej pokonując płot pod napięciem. Szybko znalazłem się na drugiej stronie, ale płot sprawiał mi lekki ból, jak przy dotknięciu niezbyt gorącego naczynia. Kiedy znalazłem się w lesie, stanąłem. Ale od razu szybko się zapadałem, więc ciągle musiałem pozostawać w ruchu. Mimo to nie czułem zmęczenia. Przez cały dzień chodziłem po lesie przechodząc przez krzaki i drzewa. Wpadłem na pomysł odwiedzenia środka Ziemi, ale zbyt się bałem… Co, jakbym nie wrócił? Poza tym mógłbym się tam ugotować… Mniejsza z tym, znalazłem jakąś wieś, a z racji późnej pory zabawiłem się w ducha. Tak, postraszyłem trochę miejscowych, ale szybko się mi to znudziło i wróciłem do lasu…

Doktor Kowalski Gdzie następnego dnia odnalazł cię oddział Mobilnej Formacji Operacyjnej. Następna kwestia: od razu się poddałeś. Dlaczego? Z jakich przyczyn nie podjąłeś chociażby próby ucieczki?

SCP-PL-106: Właśnie, w tym tkwi problem. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę niczego dotknąć, bo jestem jakby duchem. Nie miałem gdzie iść, co z sobą zrobić, takie życie to nie życie. Nic nie słyszeć, słabo widzieć, nie można niczego dotykać, chwila nieuwagi i jesteś pod ziemią… chciałem się zabić. Wszedłem do jeziora i oddychałem głęboko… tak, oddychałem w jeziorze. Płuca pracowały, ale woda przeze mnie przechodziła. Nie mogłem się utopić, bo nie potrzebowałem powietrza. Wyszedłem i poszedłem na najbliższą skałkę. Około 5 metrów miała. Skoczyłem na główkę. Wtedy to było przegięcie. Po prostu odbiłem się od ziemi jak gumowa piłka od betonu. Zdenerwowany zacząłem uderzać głową w kamień. Nic to nie dawało, ale jednak uderzałem w niego. Przez to zacząłem jeszcze słabiej widzieć i chyba bardziej prześwitywałem. Wystraszyłem się, i załamany usiadłem sobie na kamieniu. Miałem gdzieś, że się zapadnę. Po prostu siedziałem i czekałem na śmierć w płaszczu lub jądrze Ziemi. Podniosłem głowę i zobaczyłem dwóch osiłków ubranych jak jakieś siły specjalne. To byli wasi ludzie. Coś mówili, ale nie słyszałem ich. Wstałem, podniosłem ręce, a oni dalej coś mamrotali. Pokazałem, że ich nie słyszę, i chyba zrozumieli. Ja też starałem się mówić. Jakiś facet przyniósł kartkę i długopis. Kazał pokazywać litery, które wypisał. To był alfabet, więc się jakoś porozumieliśmy. Na innej kartce napisał, że mnie zabierają stąd. Potem próbowali mnie złapać ale się im to nie udawało. Sam wszedłem do pojazdu, którym przyjechali. Zapadałem się w nim tak samo jak wszędzie. Podszedł jeden koleś, inaczej ubrany niż reszta, i kazał mi chodzić w kółko. Przez to się nie zapadałem. I tak do was trafiłem.

Doktor Kowalski Dobrze. To by było na tyle, D-9427. Właśnie otrzymaliśmy pewne dokumenty dotyczące Ciebie, i od tej chwili będziemy mówili o tobie SCP-PL-106, więc twój przydział klasy D został zakończony. Za chwilę udasz się z pracownikami badawczymi do pokoju testowego, gdzie przeprowadzimy kilka istotnych badań, które pozwolą nam zrozumieć twój stan oraz przygotować przechowalnię dla Ciebie.

SCP-PL-106: O nie, stałem się jednym z tych waszych obiektów… Kurwa… Ale skoro nie mam wyboru, niech tak będzie. Róbcie ze mną co chcecie, może tyle pożytku ze mnie będzie.

<Koniec Logu, [18:41, 10.██.2015]>

Przesłuchanie nr.4

Przesłuchiwany: SCP-PL-106

Przesłuchujący: Doktor Ostaszewski (psycholog)

Wstęp: Przesłuchanie to jedno z wielu badań stanu psychicznego SCP-PL-106.

<Początek Logu, [13:10, 18.██.2015]>

Doktor Ostaszewski: Witaj, SCP-PL-106. Jak samopoczucie?

SCP-PL-106: Dzień dobry, doktorze. Czuję się dzisiaj w miarę normalnie, chociaż to niezbyt trafne słowo. (SCP-PL-106 uśmiecha się)

Doktor Ostaszewski: Widzę, że dopisuje ci humor. To wspaniale. Jak oceniasz swój stan psychiczny w skali 1/10?

SCP-PL-106: Hmm… powiedzmy że 6/10, ale i tak jestem ciągle senny. Nie wiem czemu. Chociaż i tak w tej konstrukcji dziwnej w której mnie trzymacie nie mam zbyt dużo do roboty.

Doktor Ostaszewski: Zajmiemy się kwestią twojej senności. Tak jak mówiłem ostatnim razem, jesteś dla nas źródłem interesującej informacji.

SCP-PL-106: Właśnie, panie doktorze, myślałem nad tym i… może mi pan powiedzieć, co jest ze mną nie tak? Co się właściwie ze mną stało?

Doktor Ostaszewski: Och, niestety, ja jestem tylko psychologiem. Nie otrzymałem dokumentów opisujących twój stan.

SCP-PL-106: No cóż, szkoda…

Doktor Ostaszewski: Nie wszystko stracone. Skontaktuję się z kim trzeba i przyślą tu osobę, od której otrzymasz informacje dotyczące twojego niezwykłego stanu.

SCP-PL-106: Dziękuję bardzo! Mam nadzieję, że te wszystkie dziwne testy na coś się przydały.

Doktor Ostaszewski: Zapewne tak. Na mnie już pora, do zobaczenia, SCP-PL-106.

SCP-PL-106: Do widzenia doktorze.

<Koniec Logu, [13:17, 18.██.2015]>

Przesłuchanie nr.5

Przesłuchiwany: SCP-PL-106

Przesłuchujący: Doktor Listek

Wstęp: Podczas przesłuchania SCP-PL-106 zaznajamia się z dokumentami opisującymi stan obiektu.

<Początek Logu, [05:45, 19.██.2015]>

Doktor Listek: Witaj, SCP-PL-106.

SCP-PL-106: Dzień dobry, doktorze.

Doktor Listek: Dowiedzieliśmy się od doktora Ostaszewskiego, iż chciałbyś się zaznajomić z dokumentami opisującymi twój anomalny stan. Zostało to rozpatrzone pozytywnie, więc moim zadaniem jest przekazać Ci informacje na ten temat.

SCP-PL-106: Słucham z niecierpliwością.

Doktor Listek: Więc tak: na skutek wypadku z utraconym obiektem, który testowałeś, atomy w twoim ciele weszły w dziwny i nieznany nauce stan wysokoenergetyczny, przez co wydają się ''drżeć'', natomiast elektrony tych atomów niewiadomym sposobem magazynują energię między sobą i w sobie. Ma to wpływ na równanie falowe takich elektronów, co najprawdopodobniej zmienia ich orbitale, powodując, iż unikają one elektronów innych atomów. Z tego powodu atomy zdolne są do wymijania siebie nawzajem skutkując lekkim prześwitywaniem twojego ciała, jego rozmyciem oraz przenikaniem przez ciała stałe.

SCP-PL-106: Chwileczkę… trochę znam się na fizyce…, czyli z tego wynika, że atomy mojego ciała nie łączą się z innymi, a tylko omijają atomy innych ciał i przez to przechodzę przez nie?

Doktor Listek: Dokładnie. Ponadto, tarcie międzyatomowe wytwarza energię. Energia ta jest pobierana przez komórki twojego ciała, przez co nie musisz pić, jeść, ani oddychać.

SCP-PL-106: Czyli, że… jestem nieśmiertelny?

Doktor Listek: W żadnym wypadku. Energia dostarczana jest przez tarcie. Jeżeli będzie go zbyt mało, poziom energii zmaleje, a ty, SCP-PL-106, umrzesz z powodu braku energii podtrzymującej twoje funkcje życiowe. Oczywiście, twoje ciało nie jest w żaden sposób niezniszczalne, więc równie dobrze możesz umrzeć śmiercią naturalną.

SCP-PL-106: A jak tej energii będzie za dużo?

Doktor Listek: Wtedy osiągnie ona poziom krytyczny, po przekroczeniu którego atomy uwolnią całą energię z siebie powodując wybuch szacowany na około 3 kilotony. Coś jak mała bomba atomowa.

SCP-PL-106: Jezu Chryste…

Doktor Listek: Oczywiście twoja przechowalnia jest wyposażona w systemy kontrolujące poziom energii, więc nic nie powinno się wydarzyć. Temperatura kontroluje pobór tej energii, natomiast tuby umieszczone w twoich kończynach ci jej dostarczają. Wszystko przewidzieliśmy, oraz wiemy, jak zapewnić bezpieczeństwo tobie oraz nam. Rozumiesz?

SCP-PL-106: Tak, ale… gdybym tak zapadł się do jądra Ziemi… Co by się stało?

Doktor Listek: Jest tam ekstremalnie gorąco, więc… wybuch bomby atomowej pod ziemią to nic dobrego, prawda?

SCP-PL-106: Tak… Boże… wszystko przez tą głupią pralkomaszynę! Ale chwila, co to wszystko ma do mojej głuchoty oraz złego widzenia?

Doktor Listek: Światło źle się załamuje w twoich gałkach ocznych, natomiast drgania cząsteczek nie pozwalają wyłapywać drgań powietrza spowodowanych falą dźwiękową. Lecz pracujemy nad tym, żeby można było porozumieć się z Tobą za pomocą dźwięku. Coś jeszcze, SCP-PL-106?

SCP-PL-106: Jeśli to wszystko, to podziękuje. Ale mimo to dobrze jest wiedzieć, co ci dolega…

Doktor Listek: W takim razie żegnam się z Tobą, SCP-PL-106.

SCP-PL-106: Do widzenia…
<Koniec Logu, [06:01, 19.██.2015]>

Notatka: SCP-PL-106 wydaje się być zdołowany po przedstawieniu mu części raportu opisującego obiekt. Niech Ostaszewski po południu zajrzy do niego. Chyba nam się załamał… — Dr Listek

Przesłuchanie nr.6

Przesłuchiwany: SCP-PL-106

Przesłuchujący: Doktor Ostaszewski

<Początek Logu, [15:23, 19.██.2015]>

Doktor Ostaszewski: Witaj SCP-PL-106. Jak się miewasz?

SCP-PL-106: Jeśli chodzi o skalę stanu psychicznego — 4/10

Doktor Ostaszewski: Dlaczego tak nisko? Doktor Listek przekazał ci informacje, których pożądałeś.

SCP-PL-106: Właśnie to jest ten problem.

Doktor Ostaszewski: Nie rozumiem.

SCP-PL-106: Ja też nie. Nic z tego nie rozumiem. To ustrojstwo zrobiło ze mnie dziwadło, którego nawet wielcy naukowcy nie potrafią zrozumieć.

Doktor Ostaszewski: W naszej organizacji większość anomalii nie została zrozumiana. Naszym zadaniem jest ich zabezpieczenie, przechowywanie oraz chronienie. Oprócz tego badamy je i próbujemy zrozumieć, jak działają, jeżeli to możliwe lub wymagane.

SCP-PL-106: Super… raczej nie otrzymam żadnych dokumentów dotyczących waszych obiektów, abym mógł się z nimi zaznajomić? I tak nie mogę nic zrobić, a każda próba ucieczki skończyła by się moją śmiercią, z tego co wiem, a życie mi miłe… chociaż w tym stanie nie jestem pewien… Miałbym jakąś rozrywkę.

Doktor Ostaszewski: Niestety nie możemy ci udostępnić dokumentów obiektów SCP. Natomiast, jeśli chodzi i twój stan, zapewniam cię, iż kiedyś uda nam się zrozumieć twoją anomalię.

SCP-PL-106: Kiedyś… Ech… Może mi pan powiedzieć, gdzie jestem? To znaczy w jakiej części Polski?

Doktor Ostaszewski: Mogę podać szczątkowe informacje. Jesteśmy w województwie Opolskim, niedaleko granicy z województwem Śląskim.

SCP-PL-106: Hmm… Niezbyt daleko od mojego domu, ale nie wiem, czy kiedyś jeszcze tam wrócę… Możemy już kończyć? Źle się czuję…

Doktor Ostaszewski: Nie widzę przeciwwskazań. Wrócimy do rozmowy wieczorem, jeśli chcesz.

SCP-PL-106: Nie ma problemu…

Doktor Ostaszewski: Do zobaczenia, SCP-PL-106.

SCP-PL-106: Cześć…

<Koniec Logu, [15:36, 19.██.2015]>

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported