Nie ma problemu.
ocena: +4+x

Śmieje się on.
Śmieje się na końcu korytarza.

Ten sam korytarz, przez który biegał niezliczoną ilość razy.

Pewnego razu za nim szedł cień i gonił go tutaj.
Innym razem, płomień podążył za nim i wyrzucił go tutaj.
Innym razem podążył za nim strumień wody i wylał się na niego tutaj.
Nie ma problemu.

On po prostu otworzył drzwi i wszedł, a oni nigdy nie poszli za nim.

Pewnego razu doznał tu rany na przedramieniu.
Raz, jego skóra została tu poparzona.
Raz, jego noga miała tu złamania.
Nie ma problemu, nie ma go wcale.

Zawsze mógł po prostu otworzyć drzwi i wyjść, a wtedy nie zrobiliby mu krzywdy.

Cokolwiek za nim idzie, to nie jest problem.
Cokolwiek go zrani, to nie jest problem.

I tak się śmieje.
Śmieje się i opiera się o drzwi.

Te same drzwi, które wcześniej otwierał niezliczoną ilość razy.

Śmieje się, i upuszcza zepsutą klamkę na podłogę.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported