Wprowadzenie
ocena: +4+x

Witam na wprowadzeniu. Jestem agent Max Lombardi. Jestem waszym instruktorem, głównie dlatego że moja noga jest złamana i ktoś na górze mnie nienawidzi.

No, jesteście tu bo istnieje możliwość, że nie jesteście bałwanami i możecie się przydać w zabezpieczaniu anomalnych obiektów chcących was kropnąć.

No to zacznijmy podstawową misją. Mamy iść, znaleźć jakieś dziwne gówno, przynieść i zabezpieczyć. Wasi jajogłowi koledzy badają je zza kuloodpornej szyby i narzekają jak to mają ciężko. Mają teraz podobne przeszkolenie w Pokoju 67. Mają pączki i kawę, w razie jakbyście mieli nadzieję, że jest w tym zajebanym świecie jakaś sprawiedliwość.

W każdym razie, część z was będzie pozyskującymi, jak ja. Inni będą od zabezpieczania. Czasem będziecie się zamieniać. Pozyskanie zazwyczaj poprzedza rozpoznanie przeprowadzone przez wywiad. Wywiadowi – którzy też mają kawę i pączki, jakbyście się zastanawiali jak bardzo można rozciągnąć budżet – będą iść przodem, szukać tropów, zbierać informacje a potem powiedzą wam soczyste „pierdolcie się wszyscy”.

Jako recepta na ten brak informacji, będziecie chodzić po egzotycznych miejscach, bez pozwolenia na zatrzymanie się by sobie chlapnąć czy pogadać z tymi miejscowymi, którzy nie próbują was zabić. Będziecie szli do gdziekolwiek-wywiad-powie-że-to-coś-kurwa-jest. Agent będący wyżej w hierarchii pójdzie gadać z ludźmi by dowiedzieć się o co chodzi. Nie zazdrośćcie mu. Coś pójdzie źle, on będzie w najgorszym możliwym miejscu. No ale jak on da znać, że można, to idziecie i dopadacie skipa tak cicho jak tylko się da.

Przy okazji, skipami nazywamy anomalne obiekty. Myślę, że wiecie skąd to się wzięło.

Czasem skipy nie idą z nami tak grzecznie jak chcemy. Znaczy, jasne, czasem to fajny, nieruchomy obiekt który nikogo nie krzywdzi albo jakiś koleś który nie chce chodzić wolno, jeśli oznacza to krzywdzenie wszystkich dookoła. Zazwyczaj to proste. Ale czasami pozyskujecie coś, co nie pójdzie z wami tak łatwo i po cichu i ma moc by zrobić co chce. Wtedy aplikujemy większy przymus. W idealnej sytuacji wywiad dowie się ile ten skip wytrzyma i wtedy od razu możecie użyć takiej siły ognia by go obezwładnić. W idealnej sytuacji mielibyśmy pączki i kawę. Skoro zazwyczaj idziemy, gówno wiedząc, zaczynacie z gołymi rękami i jakoś brniecie.

W pewnym momencie będziecie musieli wybrać pomiędzy złapaniem skipa, a powrotem do domu na dwóch nogach. Kto tu woli umrzeć niż poddać misję? Raz, dwa, trzy, cztery… okej, wasza piątka oblała. Wbrew temu co kilku baranów wam powie, druga opcja jest lepsza. Chcemy łapać skipy, ale znalezienie agentów którzy to umieją jest trudne, a więcej skipów można zawsze złapać potem. Waszą najlepszą opcją jest spierdalać. W ten sposób, zawsze można wysłać kogoś innego by dorwał skurwiela. Jeśli nie możecie, a zależy od tego wasze życie, albo kończyna… wyjmujecie broń i strzelacie w kurwę. Jeśli to nie zadziała, strzelacie znowu bo w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach przypadków to podziała, jeśli będziecie strzelać wystarczająco długo.

To nie znaczy, że możecie strzelać we wszystko co się rusza, bo agent Lombardi wam tak powiedział. Robicie to kiedy trzeba. Chcemy przyprowadzić te rzeczy nietknięte. A jeśli się nie da, Fundacja zbada to co zostanie.

No, to są podstawy pozyskania. Reszta będzie się zajmowała zabezpieczaniem.

Zabezpieczanie jest w pewien sposób prostsze. Wiecie gdzie jest skip i pewnie macie pojęcie co to cholerstwo robi i jak to powstrzymać. No ale są pewne komplikacje.

Po pierwsze, skip też może was obserwować, zależnie od tego jak mądry jest. To oznacza, że wie lepiej co my możemy zrobić. Wylezie, będzie wiedziało co znaczą uniformy i kto może być uzbrojony. Będzie też wkurwione. W dobrej sytuacji, będzie wkurwione na ludzi w białych kitlach, którzy dźgali to igłami, ale może pamiętać, że to wy to tu ściągnęliście.

Jeśli nie jesteście w ośrodku dla jednego skipa, a to ucieknie, może wypuścić inne i nagle macie do czynienia z pięcioma albo sześcioma, a nie jednym skipem. Mogą się zacząć tłuc ze sobą, ale wy musicie wleźć w środek tego by je dorwać, a one nie będą się bawić.

Pamiętacie jak mówiłem, że pozyskujący zazwyczaj gonią coś niegroźnego? Taa, wy nie będziecie mieli tak fajnie. Jasne, kilku z was będzie pilnowało bezpiecznych skipów. Ale inne urwą wam łby i wyjmą mózgi. I jesteście w ich pobliżu cały, jebany dzień. To się aplikuje głównie do ośrodków dla jednego skipa, nie zużywamy tylu zasobów by się gapić na jebany automat do napojów.

To jest właśnie życie agenta. Pytania?

Ty, w okularach i golfie. Jak dziwne? Raz widziałem gościa, któremu kości zmieniło w żelki. Winogronowe. Tak, zrobili testy. Wszystkie były winogronowe. Wystarczająco dziwne?

Koleś z fryzem na jeżyka, dawaj. Kto decyduje za czym gonimy? Zazwyczaj dyrektor placówki zajmujący się pozyskaniem. Najwyżej Rada O5, ale oni są raczej od ogólnej strategii niż codziennych operacji.

Okej, ty ze zjebanym piercingiem. Nie wiem skąd to gówno się bierze. Dowiadywanie się tego to robota wywiadu. Odnieś się do tego co gadałem o wywiadzie.

Czerwona koszulka, trzeci rząd. Ubezpieczenie zdrowotne? Jest super, jeśli wrócisz żywy. Mamy najlepszych lekarzy na planecie, jeśli da się postawić cię na nogi, zrobią to.

Ty z tyłu. Ten z kaczką. Dobre strony tej roboty? Nieźle nam płacą. No i jeśli jej nie wykonamy, świat się pewnie skończy. To nie żart. Serio, ktoś musi wykonać tę robotę. Chcesz przeżyć do jutra? Dobry wybór.

Dobra, baryłkowaty. Jakie masz pytanie? Jak dostać się do jednej z grup z kawą i pączkami? Pierdol się, tak.

Dobra, chudzielec z kozią bródką. Clef? On jest naukowcem, ukośnik agentem, ukośnik nie mam kurwa pojęcia. Serio, większość tego co o nim słyszycie to pierdolenie. Reszta to też pierdolenie, ale może być oparte o coś co w pewnym sensie się zdarzyło. W każdym razie, nie jesteś Clefem, nie kombinuj. Jak tu trochę pobędziesz to możesz pomyśleć o udawaniu go, ale wtedy będziesz na to za mądry.

Okej, dama przy drzwiach. Małpa? To doktor Bright. Jest niegroźny. No i masz paralizator. On ma jaja. Pomyśl o tym.

No i to tyle odnośnie mojej odprawy. Skoro byliście tacy grzeczni, skombinowałem ciastka. Nie są tak dobre jak kawa i pączki, ale hej… nie są przynajmniej pełne środków na przeczyszczenie.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported