Pora na pizzę
ocena: 0+x

Nie zadawać pytań. Nie zastanawiać się. Nie wchodzić do pomieszczeń bez pozwolenia. Te trzy krótkie polecenia miał teraz w głowie i przypominał sobie Sebastian jadąc firmowym skuterem "Smaczna Ciepła Pizza". To miejsce miało być jego stałym zleceniem, dostał kartę identyfikacyjną oraz kartkę z numerami gdzie dowieść pizzę. Jedyna informacja jaką dostał na pytanie co tam jest to "ośrodek badawczy". Po dłuższym czasie zobaczył znaki o wjeździe na teren prywatny, ostrzeżenia o monitoringu i zakazie nagrywania. Po chwili zobaczył zabudowania będące budką ochroniarza i bramką. Sebastian zatrzymał się przed szlabanem w metalowej siatce. Z budki wyszedł do niego ochroniarz.
— Dobry, ja z pizzą…
Ochroniarz podszedł do niego trzymając rękę na paralizatorze… Chyba paralizatorze, Sebastian nie wiedział czy to prawdziwa broń czy paralizator. Po co była by broń pierwszemu lepszemu cieciowi z budki?
— Identyfikator.
Sebastian sięgnął do kieszeni oczojebnej czerwonej bluzy z jebutnym logiem pizzeri na plecach. Wyjął kartę i podał ochroniarzowi. Ten poszedł z nią do budki mając cały czas Sebastiana na oku. Dostawca zaczął się rozglądać oczekując na wpuszczenie go do środka. Udało mu się naliczyć 5 kamer, dwie na budce i trzy ukryte na drzewach. Miał wrażenie że wszystkie go obserwują. Każdy jego ruch, każde kiwnięcie palcem. Wrócił do niego ochroniarz i oddał kartę, gdy ten wszedł do budki szlaban się otworzył. Sebastian wsiadł na skuter i pojechał dalej. Dalej leśna droga, zakręt… i kolejna bramka, ta jednak wyglądała bardziej na skaner. Było przy niej czterech ochroniarzy. Jeden wyszedł na drogę i pokazał aby Sebastian się zatrzymał na środku bramki. Gdy skuter został dokładnie przeskanowany przed skuterem otworzył się szlaban i mógł jechać dalej. Po kolejnej prostej i zakręcie zobaczył "ośrodek badawczy". Dwupiętrowy spory budynek w kolorach biało niebieskim. Przed budynkiem znajdował się parking, stało na nim kilka samochodów. Na nim też Sebastian zostawił skuter i ruszył ku szklanym drzwiom budynku. Gdy przez nie przeszedł zobaczył bramki wykrywające metal i taśmociąg. Stało tam trzech ochroniarzy. Sebastian musiał wyjąć telefon, położyć stos pizz na taśmociąg i przejść przez bramki.
— Po telefon proszę się zgłosić po wyjściu.
Odpowiedział ochroniarz wkładając telefon Sebastiana do foliowej torebki.
— Umm, można wiedzieć cze-
— Procedury bezpieczeństwa
Niezłe procedury, zapowiada się ciekawy miesiąc. Oby jeżdżenie do tej strefy 51 dało radę opłacić studia. Pomyślał Sebastian i stając w recepcji wyjął pomiętą kartkę z kieszeni.

pokój 25 - Margaritta
pokój 28 - Capriciosa
pokój 2 - 2x Hawajska 1x Pepperoni

Sebastian podszedł do recepcji i postawił obok na parapecie stos pizz.
— Dobry, ja pizzę przywiozłem, gdzie znajdę pokój 25, 28 i 2?
Czarnowłosa recepcjonistka natychmiast wstała i pokazała palcem na korytarz.
— Do pokoju 2 pójdzie pan prosto, za drugim w lewo i będzie. Do 25 i 28 musi pan windą na pierwsze piętro i korytarzem prosto, w lewo i prosto.
— Eee… Dziękuje.
Sebastian zabrał kartony zawierające w sobie ciepłe placki i ruszył szukać pomieszczenia numer 2. Idąc zgodnie z instrukcjami otworzył pomieszczenie i wszedł do środka. Zobaczył w środku grupę około dziesięciu ludzi, jedni w kitlach, inni w uniformach ochroniarskich jeszcze inni w zwykłym ubraniu.
— Nareszcie!
Powiedział jeden z ludzi w kitlu po czym poszedł odebrać Hawajską. Dwóch ochroniarzy podeszło i zabrało kolejne dwie pizze. To co zaciekawiło Sebastiana to dziwne okrągłe logo na ścianie, z trzema strzałkami. Nie widział nigdzie podobnego loga. Jedyne podobne logo jakie sobie przypomina to logo "Smacznej Ciepłej Pizzy" gdzie jest okrąg i trzy kawałki pizzy ustawione rogiem do środka. Zapłatę miał otrzymać już w pizzeri, z racji stałego zamówienia szefostwo ośrodka, czy co to do cholery jest opłaciło już wcześniej całość. Sebastian wyszedł szukać pokojów 25 i 28.

Recepcjonistka powiedziała jak iść od windy, nie wspomniała jednak gdzie ta winda jest. Dostawca ruszył przez białe korytarze z grubym zielonym paskiem na wysokości barierek, dużo rozwidleń, korytarzy i pokojów. Sebastianowi wydawało się być to nieskończonym labiryntem. W końcu znalazł windę. Pokazywała ona że jest na piętrze… -8? Wezwał windę i czekał aż wjedzie na piętro 0. Gdy winda się otworzyła wyszedł z niej mężczyzna w kamizelce kuloodpornej i poszedł korytarzami. Sebastian wszedł do windy, zauważył że na panelu są piętra od -10 do 2. Nacisnął jedynkę gdy do windy wszedł jeszcze ktoś i nacisnął dwójkę. Był to mężczyzna w czarnym garniaku w okularach przeciwsłonecznych, pomimo tego że jest dzień. Identyfikator przypięty do krawata mówił "Robert Daczko". Odchrząknął i spojrzał na dostawcę od góry do dołu. Sebastian stanął na wprost drzwi próbując unikać kontaktu wzrokowego z gościem w gajerze. Gdy winda się otworzyła Sebastian natychmiastowo się ulotnił z windy i zaczął szukać pokoju 25. Korytarze tutaj różniły się od parteru kolorem paska, tutaj był on pomarańczowy. Przeszedł przez korytarzy i trafił na pokój o numerze 25, na drzwiach znajdowała się też tabliczka "Dr Joanna Sosna". Sebastian zapukał do drzwi, otworzyła mu blondwłosa doktórka o zielonych oczach. Po upewnieniu się o zawartość Sosna zabrała pizzę i zamknęła drzwi. Następny pokój: 28. Zbliżając się do pokoju Sebastian zobaczył na nich tabliczkę "Dr Ryszard Kot". Gdy podszedł bliżej usłyszał muzykę, skądś ją kojarzył, opera, chyba włoska. Sebastian nie pamiętał nazwy opery, sam interesował się bardziej Hip Hopem niż klasyką ale kiedyś ją słyszał. Zapukał jednak nikt nie odpowiedział. Sebastian uchylił drzwi, zobaczył siwego starszego doktora pochylonego nad jakimś rysunkiem, obok rysunku stał gramofon z którego grała muzyka. Doktor natychmiastowo podniósł głowę.
— Co robisz w moim gabinecie.
— Przywiozłem pizzę, zgodnie z zamówie-
— Nie zamawiałem pizzy ale chętnie przyjmę jak za darmo.
Kot wziął szybko pizzę od Sebastiana i położył na biurku. Dostawca zdążył zobaczyć rysunek, ludzka szczęka, i obok rysunek szczęki, ale z większymi kłami, porysowana żółtym podkreślaczem. Sebastian zapamiętując ten rysunek opuścił biuro udał się do wyjścia.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported