Profil Zwierzaka: Gonzo!
ocena: +8+x

Profil Zwierzaka: Gonzo!

Opis!

gonzo.jpg

Imię: Gonzo

Gatunek: Columba livia (Gołąb miejski)

Główny Opiekun: Ptasi Zespół, Nancy Beckett

Dieta: Nasiona

Domek: Ptasia Zagroda 2



Cechy Zwierzęcia!

Nasz ukochany gołąbek Gonzo trafił do nas zupełnie przypadkowo. Jeden z naszych opiekunów poszedł na spacer do lasu, a po chwili zauważył gołębia włóczącego się po polanie. Nawet jak się do niego podchodziło, nie chciał odlatywać, więc wzięliśmy go do siebie, żeby sprawdzić co mu dolega. Okazało się, że biedak miał złamane skrzydełko! Na początku miał przebywać u nas tylko aż wyzdrowieje, ale szybko się do niego przywiązaliśmy - a on do nas.

Jest wielkim żartownisiem! Lubi drapać meble, dziobać opiekunów po rękach, a kiedyś dość często próbował uciekać z ptaszarni. Nie wiemy dokąd Gonzo najbardziej lubi latać, ale nie przeszkadzamy mu w tym. Nie chcemy jednak, żeby coś złego mu się stało, więc w nocy śpi w klatce. Choć jest bardzo żywiołowy, nie musi się wygłupiać, żeby był zadowolony! Bardzo lubi głaskanie i drapanie po głowie, a że jego piórka są miękkie jak wata, to robimy to dość często!

Gonzo uwielbia też, jak do niego mówimy! Ogólnie kocha kontakt z ludźmi, ale rozmowy szczególnie. Rozmawiamy z nim prawie codziennie, tak samo jak z człowiekiem. Zupełnie wszystko rozumie, a czasami nawet nam odpowiada! Na początku wydawało się nam, że po prostu powtarza to, co mówią do niego inni, jak papuga czy gwarek, ale kiedy pewnego dnia użył słowa, którego żaden z opiekunów nie znał, okazało się że tak nie jest! Po prostu mówi. Ten mały geniusz sam wymyśla swoje wypowiedzi! Kiedy nie ma nas przy nim, nasz rozgadany gołąbek bardzo często wypowiada słowa, a nawet zdania, w innych językach - często takich, które z ludzkich ust nigdy raczej by nie padły! Nie za bardzo lubi jednak mówić o sobie. Może i jest wygadany, ale też troszkę nieśmiały!

Historia!

Na początku myśleliśmy, że Gonzo się gdzieś zapodział, bo przecież nie za często widuje się gołębie w lesie! Ale po kilku dniach zauważyliśmy, że chyba tak nie było. Od razu, jak Gonzo do nas trafił, ptaki różnych gatunków zaczęły przylatywać na polanę i szukać go, jak jacyś pierzaści zwiadowcy. Większość z nich to były znajome nam ptaki, wróbelki czy jakieś tam mewy, ale przysięgam, że przyleciało do nas parę takich, które żyją tylko na innych kontynentach.

Spytaliśmy się samego Gonza o to, czy zna te ptaki. Na początku nie chciał zbyt dużo nam mówić, ale po rzuceniu mu paru ziaren słonecznika trochę się ośmielił. Najpierw powiedział nam, że to jego koledzy z pracy, ale po chwili zaczął się zastanawiać i dopowiedział nam, że są bardziej jak jego rodzina. Zanim zdążyliśmy dowiedzieć się co miał na myśli, powiedział, że chce wyjść na chwilkę z ptaszarni, do innych. Pozwoliliśmy mu - spotkania z rodziną to coś, czego potrzebuje każdy!

Specjalne Zapotrzebowania i Zakwaterowanie!

Gonzo mieszka u nas w ptaszarni, i jest jednym z niewielu naszych ptasich podopiecznych, którzy mogą wychodzić na zewnątrz. Na początku swojego pobytu u nas często uciekał, a że zawsze potrafił znaleźć drogę z powrotem do swojego domku, pozwoliliśmy mu odlatywać. Bardzo lubi też patrzeć na nasze zwierzątka, więc oddzielamy go od nich tylko wtedy, kiedy dochodzi do bójek. W nocy zamykamy Gonza w klatce - boimy się, że zaczepi zwierzaka większego od siebie i coś sobie zrobi.

Zwykle kiedy trzymamy ptaki w klatkach, używamy podartych gazet jako ściółki. W tym przypadku jednak nie powinno się tego robić. Przez trzy pierwsze noce w klatce, Gonzo wcale się nie załatwiał. Już mieliśmy zamiar dzwonić po weterynarza i spytać się o to, jak leczyć zatwardzenie u ptaków, ale to nie w tym był problem! Okazało się, że po prostu nie chciał załatwiać się na gazety. Po omówieniu sytuacji z Gonzem, teraz używamy po prostu czystych kartek papieru.

Incydent z dokumentami!

Wczoraj, opiekunka Gonza powiedziała nam wszystkim o ciekawej (ale i trochę niepokojącej) rzeczy, która się wydarzyła. Pani Beckett smacznie sobie spała, ale w pewnym momencie obudziło ją jakieś szeleszczenie. Otworzyła oczy, wstała, i przyłapała naszego gołąbka na grzebaniu w szufladach, w których trzymamy dokumenty! Na szczęście nie było tam nic zbyt ważnego, ale i tak cała sytuacja dała nam trochę do myślenia! Postanowiliśmy na kilka dni nie pozwalać Gonzowi chodzić na te jego ukochane spacery, żeby sobie to wszystko przemyślał. Miejmy nadzieję, że to coś da!

Pytania!

Było powiedziane już wcześniej, że Gonzo kocha rozmowy. Zwykle uważnie słucha, albo po prostu komentuje, ale ostatnio zaczął też zadawać swojej opiekunce bardzo dużo różnych pytań!

Pytania te bardzo często są na temat naszych zwierzątek: jak wyglądają, gdzie mieszkają, co potrafią robić. Wydaje nam się, że chce po prostu poznać bliżej swoich kolegów! A jak uzna odpowiedź za nieadekwatną, to dopytuje nas o najdrobniejsze szczegóły, i jak mu nie odpowiemy, to się obraża! Zwykle jednak odpowiadamy, bo nie chcemy go smucić!

Czasami zadaje jej też pytania o tematyce trochę poważniejszej i nudniejszej - nie wiemy dlaczego tak bardzo ciekawi go na przykład to, na co wydajemy pieniądze. Na tego typu pytania czasami nie odpowiadamy, bo są to jednak rzeczy, o których nie powinno się mówić przypadkowym osobom. Gonzo się trochę przez to smuci, ale dość szybko dochodzi do siebie.

Ostatnio, Gonzo bardzo przestraszył i naszą opiekunkę, i wszystkich pracowników, którym później powiedziała o zajściu. Nasz mały gołąbek nagle, bez żadnego wprowadzenia, spytał się pani Beckett o to, "co stało się z niedźwiedziem polarnym". Opiekunka była tym bardzo zaskoczona. Szczególnie dlatego, że nigdy nie mówiła Gonzowi o incydencie. Zdziwiona i przerażona pani Beckett spytała się Gonza skąd o tym wiedział, a Gonzo nie chciał nic powiedzieć! Siedział i milczał. Nie wiemy, co na ten temat zrobić.

Dziwne znalezisko!

Pani Beckett zwykle śpi tylko 5 godzin dziennie. Niby jest to coś złego, ale to właśnie przez to zauważyła, że ostatnio Gonza odwiedził kolega! Nasz sprytny gołąbek udawał, że szykuje się do spania, ale po chwili zaczął chodzić sobie po klatce. Po chwili przyleciał do niego kolejny gołąbek, trochę większy od niego. Też umiał mówić! Opiekunka mówi, że nie słyszała o czym dokładnie gołąbki rozmawiały, ale zauważyła, jak drugi gołąbek wrzuca do klatki coś, co z daleka wyglądało jak jakiś zwój.
Następnego dnia, pozwoliliśmy Gonzowi wylecieć na spacer. Jak już go nie było, zajrzeliśmy do jego klatki. Pod ściółką ukryta była jakiegoś rodzaju pergaminowa mapa. Sama mapa była bardzo długa - nie mogliśmy rozwinąć jej całej, a próbowaliśmy. Inną ciekawą rzeczą, którą zauważyliśmy było to, że nie było na niej żadnych miejsc, które ktokolwiek z nas potrafił rozpoznać.

Po tym jak Gonzo wrócił ze spaceru, nie mówiliśmy mu o tym, co znaleźliśmy. Nie wydaje się to zbyt niebezpieczne, a samego gołąbka nie chcemy zbytnio denerwować - a poza tym, to pewnie sam nie chciałby nam nic powiedzieć o tej dziwnej mapie. Miejmy nadzieję, że szybko dowiemy się o co chodzi.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported