SCP-PL-242

ocena: +9+x
2/242 POZIOM 2/242
Zastrzeżone
classified-bar.svg
classified-bar.svg
classified-bar.svg
classified-bar.svg
classified-bar.svg
classified-bar.svg
Identyfikator: SCP-PL-242
Bezpieczne

Specjalne Czynności Przechowawcze: SCP-PL-242 jest obecnie przechowywany w Ośrodku PL-60 w pomieszczeniu o wymiarach 2 metry na 2 metry na 2 metry. Pokój ma być oświetlany za pomocą lamp o zimnej barwie światła, a temperatura w celi przechowawczej nie może przekraczać 5℃. W przypadku przekroczenia wspomnianej temperatury personel znajdujący się w pomieszczeniu ma się jak najszybciej ewakuować, a temperatura tam ma zostać natychmiastowo zmniejszona.

Opis: SCP-PL-242 jest grzybem z rodziny borowikowatych (Boletaceae). Rozmiar grzyba to 32 centymetry wysokości, a średnica jego kapelusza to 48 centymetrów. Kapelusz obiektu jest barwy niebiesko-szarej oraz znajdują się w nim niewielkie otwory; średnice otworów znajdujących się na kapeluszu podmiotu wahają się między 0,5-1,3 centymetra. Trzon SCP-PL-242 jest koloru białego i nie różni się budową wewnętrzną i zewnętrzną od tych należących do innych borowikowatych.

Anomalne zdolności SCP-PL-242 aktywują się w momencie, gdy na terenie i/lub pomieszczeniu, w którym się znajduje, temperatura osiągnie powyżej 5℃; w takiej sytuacji z otworów znajdujących się na kapeluszu obiektu zacznie wylatywać biało barwny gaz, który po kontakcie z ludzkim organizmem przypomni osobie dotkniętej o najtrudniejszych i/lub najsmutniejszych chwilach w jego życiu nie pozwalając mu o nich zapomnieć.

Pozyskanie: Dnia 29.11.1984, gdy do jednego z agentów Fundacji odezwał się członek Polskiego Związku Grzybiarstwa Anomalnego (Tomasz ██████), informując go o posiadaniu przez niego anomalnego grzyba, którego chce im przekazać. Agent umówił spotkanie z panem Tomaszem na dzień następny.

Dnia 30.11.1984, agent spotkał się z członkiem PZGA, który na miejsce przyszedł z bratem (Artur ██████). Zapytawszy o powód wręczenia Fundacji anomalnego grzyba, pan Tomasz tłumaczył się tym, że przez niego jego brat próbował popełnić samobójstwo. W późniejszym czasie za zgodą obu braci pan Artur został przewieziony do Ośrodka PL-60 w celu przesłuchania.1

Dodatek PL.242.01: Przesłuchanie
Dnia 03.12.1984, do Ośrodka PL-60 został przywieziony pan Artur ██████ w celu przesłuchania dotyczącego posiadania SCP-PL-242. Log z przesłuchania zamieszczono poniżej.

Log Przesłuchania


Data: 03.12.1991

Lokalizacja: Ośrodek PL-60

Przesłuchujący: Dr John Kawik

Przesłuchiwany: Artur ██████


«POCZĄTEK LOGU»

Dr Kawik: Proszę usiąść.

Pan Artur: Dziękuję.

Dr Kawik: Rozmawiał pan z jednym z naszych agentów, tak więc chyba wie pan, dlaczego pana tutaj przywieziono, racja?

Pan Artur: Zgadza się.

Dr Kawik: Dobrze, więc zaczynając. Pański brat wspominał o pańskiej próbie samobójczej. Czy to miało jakiś związek z-

Pan Artur: Przerywając Z tym cholernym grzybem? Tak… to wszystko jego wina…

Dr Kawik: Skoro jesteśmy już przy temacie grzyba to… czy zechciałby mi pan powiedzieć, dlaczego twierdzi pan, że "grzyb jest wszystkiemu winien"?

Pan Artur: To długa historia, która nie jest dla mnie najprzyjemniejsza.

Dr Kawik: Jeżeli będzie pan w stanie mi to opowiedzieć, będę niezwykle wdzięczny.

Pan Artur: No dobrze… to było tak. Gdyby pan nie wiedział, kiedyś zostałem powołany do wojska, dokładniej w okresie II Wojny Światowej. Wie pan, 39 i te sprawy. Cały ten koszmar zaczął się, kiedy wpadliśmy w pułapkę tych zasranych Niemców… wzięli nas do niewoli, gdzie przesłuchiwali w piwnicach, tłukąc nas godzinami. Gdy nikt z nas nadal nic nie powiedział, zaczęły się tortury… nie, nie takie, o których myślisz. Fizyczne byłyby bardziej znośne. Patrzy w stół, milcząc

Dr Kawik: Wiem, że jest to dla pana ciężkie, jednak prosiłbym o dalszy opis tych wydarzeń.

Pan Artur: Wzdycha Tak… pamiętam, jak do pokoju weszła dwójka żołnierzy. Mieli na sobie maski przeciwgazowe, a na stoliku, który wieźli, trzymali coś niewielkiego zasłoniętego jakąś szmatą. Gdy to odsłonili, ujrzeliśmy grzyba; błękitnego grzyba, który nagle zaczął produkować jakiś gaz. Mieliśmy nadzieję, że chcą nas otruć. Bylibyśmy wtedy wolni. Jednak po minucie zorientowaliśmy się, że to nie jest żaden trujący gaz… to było coś gorszego… to coś przypominało nam o tym, o czym chcieliśmy zapomnieć. Widziałem twarze… twarze moich poległych towarzyszy z oddziału, jak umierali, cierpieli, krzyczeli, płakali… przeżyłem to wszystko na nowo… Kładzie głowę na stole i uderza w niego dłońmi

Dr Kawik: Rozumiem…

Pan Artur: Nie! Właśnie nie rozumiesz! Nigdy nie zrozumiecie, jak to jest widzieć, jak bliski Ci człowiek krzyczy z bólu, gdy oderwało mu nogę… gdy trzyma swoje pieprzone wnętrzności, jakby były to poduszki… gdy widzisz, jak człowiek, z którym rozmawiałeś jeszcze dwie minuty temu, nie ma głowy… nie zrozumiesz tego. Ludzie, którzy stamtąd nie wrócili, mieli prawdziwe szczęście… Zaczyna płakać

W pokoju nastaje cisza.

Dr Kawik: Dobrze… em, będzie pan w stanie jeszcze mi o czymś powiedzieć?

Pan Artur: Powstrzymując płacz O czym chcesz jeszcze wiedzieć?

Dr Kawik: Jak grzyb trafił w pana ręce?

Pan Artur: Gdy pod wpływem tego gazu nie chcieliśmy nic powiedzieć, mieli nas już zastrzelić… już trzymali broń przy mojej głowie, jednak nasi nas uratowali. Znaleźli ten schron i wtargnęli tam, niestety nas ratując… gdy uciekaliśmy, chwyciłem grzyba, zawinąłem go w tamtą szmatę, którą go zakryli.

Dr Kawik: A jak pan przetrzymywał tego grzyba tyle czasu i dlaczego pan go nie zniszczył, skoro tak go nienawidzisz?

Pan Artur: Trzymałem go w… zamrażarce. A nie zniszczyłem go, bo bałem się, że gdy go wyciągnę, to wypuści ten zasrany gaz i nasili problemy znajdujące się w mojej głowie… wyciąga z kieszeni papierosa, po czym go odpala

Dr Kawik: No dobrze. Tak więc to będzie na tyle. Dziękuję za-

Pan Artur: Brat mówił, że posiadacie coś, na co mówicie amnestyki. Podobno powodują one utratę wspomnień. I tutaj mam prośbę… podajcie mi choć jeden preparat, abym miał spokój od tego wszystkiego. Proszę…

Dr Kawik: Zapewne spełnimy pańską prośbę. Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas.

«KONIEC LOGU»



O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Uznanie autorstwa — na tych samych warunkach 3.0 unported